Nie wykluczone, że z gdańskich ulic zniknąć mogą parkomaty znienawidzone przez większość kierowców. Sprawę rozstrzygnąć ma Trybunał Konstytucyjny w Warszawie.
- Problem stref płatnego parkowania dowodzi, jak niejasne jest polskie prawo – mówi Maciej Skotnicki, warszawski prawnik. – Nawet najtęższe prawnicze głowy mają kłopoty z właściwym zinterpretowaniem przepisów. I stąd całe zamieszanie…
Spędza ono sen z powiek także gdańskim urzędnikom, bo wątpliwości powstałe wokół parkomatów dotyczą także grodu nad Motławą. W1996 roku radni zadecydowali, że w centrum miasta funkcjonować będą strefy płatnego parkowania. Wtedy też pojawiły się kontrowersje prawne. I tak w 1999 roku prawnik Zbigniew Godecki, wskazywał, że pobieranie opłat za parkowanie jest sprzeczne z ustawą o drogach publicznych z 1985 roku. W efekcie tego zawirowania część kierowców płaciła za parkowanie, inni nie.
- Całe zamieszanie zlikwidować miało rozporządzenie Rady Ministrów z 27 czerwca 2000 roku – mówi Skotnicki. – Opierało się ono na ustawie o drogach publicznych. Na mocy rozporządzenia miasta mogą pobierać opłaty za parkowanie, bo rząd przekazał im te uprawnienia…
Ale nie minęły jeszcze dwa lata i… znów pojawiły się wątpliwości prawne. Zdaniem NSA, tylko ustawa, a nie rozporządzenie, może pozwolić na pobieranie opłat za parkowanie. Poza tym – według sądu – rząd nie miał prawa przekazywać swoich uprawnień samorządom.
- Fakt, znów zamieszanie – przyznaje Antoni Szczyt, dyrektor Wydziału Infrastruktury Miejskiej gdańskiego UM. – Myśleliśmy, że rządowe rozporządzenie ostatecznie załatwia sprawę parkomatów, a teraz znów są niejasności i sprawa zawędrowała do Trybunału Konstytucyjnego…
- Czyli, póki on sprawy nie rozstrzygnie, w Gdańsku nie będą pobierane opłaty za parkowanie? – pytamy.
- Ależ skąd! – oburza się Antoni Szczyt. – Na razie obowiązują dotychczasowe przepisy! Badali to nasi prawnicy. Kierowcy muszą płacić.
Przedstawiciele miasta nie ukrywają, że powracająca sprawa opłat za parkowanie kompletnie ich zaskoczyła. Pod koniec zeszłego roku Gdańsk zakupił 70 nowych parkomatów za milion czterysta tysięcy złotych. Już stoją w centrum miasta, choćby na Targu Węglowym. Czy będzie trzeba je zlikwidować, jeśli Trybunał Konstytucyjny uzna, że pobieranie opłat jest niezgodne z prawem?
- Za wcześniej gdybać, co będzie. Równie dobrze trybunał może stwierdzić, że wszystko jest zgodne z konstytucją – twierdzi Antoni Szczyt.
Gdybać nie chce także Romuald Nietupski, dyrektor Zarządu Dróg i Zieleni w Gdańsku, który parkomatami zarządza.
- Na ich funkcjonowanie nie ma skarg – mówi Nietupski. – A pieniądze uzyskane z opłat za parkowanie idą na ważne cele, choćby remonty dróg. Czekamy na rozsądne orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego.
“Rozsądne” – znaczy korzystne dla miasta. Jeśli będzie inaczej, Gdańsk czeka kompletne zamieszanie. Powtórzy się sytuacja z 1999 i 2000 roku. Niektórzy kierowcy za parkowanie zapłacą, inni nie, służby miejskie wlepiać będą mandaty, kierowcy się odwoływać i tak dalej.
- Współczuję władzom Gdańska, bo to możliwy scenariusz – przyznaje Maciej Skotnicki. – Stanowisko NSA, które może podzielić trybunał, jest jasne. Opłaty za parkowanie to rodzaj daniny publicznej. Takie wprowadza się tylko na drodze ustawy, której nie ma.
Parkomaty to gdański problem. W Gdyni i Sopocie takich urządzeń nie ma właśnie z tego powodu, że wokół nich pojawiały się kontrowersje.
- Są płatne parkingi i to wystarcza – mówi Joanna Grajter, rzecznik gdyńskiego magistratu.
Autor artykułu: (dybleś)